Na początku nie wiedziałam, czy chłopak, który wbiegł do damskiej toalety się założył, robi sobie jaja, jest nienormalny, czy... Chciałam go wywalić stamtąd natychmiastowo, lecz muszę przyznać, że ja na miejscu nauczycieli osądziłabym właśnie mnie o to, że on jest nieprzytomny. "Woda!" tylko o tym pomyślałam. Gdy on już się ocknął i przyjął do siebie moje pytanie, odpowiedział:
- Nie czuję się najlepiej - odparł wstawiając na nogi.
- To już zauważyłam...
- Jestem Jackson - przedstawił się po czym na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Mam rozumieć, że przyleciałeś do damskiego zawiązywać znajomości? - zaśmiałam się
- Właściwie, to nie miałem tego w planach, ale takiej okazji nie można przegapić... A Ty jak masz na imię? - zapytał drapiąc się w tył głowy.
- Dobra, - westchnęłam. - Twoja "okazja" musi już spadać, a Ty chyba faktycznie źle się czujesz. Radzę się się położyć i... wyjść - powiedziałam, po czym wyszłam. Nie spodziewałam się tego, ale rozmyślałam o nim, a szczególniej o tym co tam zaszło przez resztę dnia. Zastanawiałam się, co mu było, a konkretniej, czy on sam siebie tak uszkodził. To chyba jasne, że wyczułam krew, ale jednak i tak nie miałam zamiaru się w to mieszać. Na pewno niedługo później zauważył, że kapie za nim czerwona ciecz.
Mimo wszystko jestem ciekawa co stało się z tym pokręconym chłopakiem. Znając moje szczęście nie muszę się martwić, bo już niedługo pewnie go spotkam. Mam nadzieję, że w trochę mniej dziwnych okolicznościach...
< Jackson? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz