Wszedłem do męskiej toalety i wziąłem prysznic. Krew spływała obficie po moim ciele. Woda starała się na bierząco mnie omywać, ale bezskutecznie. Czerwona ciecz stawała się coraz ciemniejsza. Właściwie czarna. Ból jest zbyt silny bym mógł się z łatwością zregenerować. Jedyne co może przyśpieszyć moją regeneracje to przemiana... Ale nie mogę tego zrobić.. Nie kontroluję tego... Nie wiem co się może stać.
Po prysznicu opatrzyłem na nowo ranę. Goi się.. Powoli, ale się goi.
Poszedłem na obiad do stołówki. Gdy szedłem z tacką, ktoś na mnie wpadł obrzucając mnie przy tym makaronem i paćkając mnie sosem.
-Dzięki!-krzyknąłem i wyrzuciłem za siebie tackę
-Sory-powiedziała osoba z damskim głosem
Gdy spojrzałem okazało sie, że to Nicole
-No super.. Bo kto by inny..-mruknąłem
Wyszedłem ze stołówki, podszedłem do mojej szafki na szkolnym korytarzu. Nikogo nie było, więc postanowiłem się przebrać (bluzkę). Zdjąłem koszulkę i nagle usłyszałem
-Jeszcze raz przepraszam..-głęboki wdech i pytanie- Co Ci się stało?
A wyszło to z ust nie kogo innego jak Nicole
-Nie twoja sprawa.-powiedziałem-Nie powinnaś być na obiedzie?-próbowałem ją oddelegować
..ale dziewczyna chyba za łatwo nie odpuści..
<Nicole?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz